Facebook Twitter RSS GoldenLine G+

Dlaczego tak nam trudno budować bliskie relacje?

Relacje, związek, samotnośćMasz ładnie urządzone mieszkanie, dobry samochód, jeździsz na wakacje. Na Facebooku mnóstwo znajomych. Wygląda na to, że prowadzisz całkiem szczęśliwe życie. Poznajesz fajne osoby, jednak z różnych powodów nie udało Ci się dotąd nawiązać trwałego, bliskiego i pełnego miłości związku. Może nie codziennie, ale wystarczająco często odczuwasz brak. Brak drugiej osoby, brak miłości. Dlaczego, choć tak bardzo chcemy kochać i być kochanymi, tak trudno nam budować bliskie relacje?

 

Spis treści:

1. Relacje w domu rodzinnym
2. Traumatyczne doświadczenia
3. Brak dobrych wzorców w rodzinie
4. Psychologiczne mechanizmy obronne
5. Błędne koła myśli–uczuć–zachowań
6. Pustka wewnętrzna
7. Niskie poczucie własnej wartości
8. Niedojrzałość emocjonalna
9. Trudności ze stawianiem granic i asertywnością
10. Technologia
11. Przepracowanie
12. Źle pojęta miłość

 

1. Relacje w domu rodzinnym

 

Nasza rodzina i klimat, jaki w niej panował, ma ogromny wpływ na nasze wybory życiowe, również te dotyczące relacji. To, jakiego partnera/partnerkę wybieramy lub problem z nawiązaniem głębszej relacji i poczucie osamotnienia mają swoje korzenie w tym, czego nauczyliśmy się z pierwszych ważnych relacji w naszym życiu.

Dobre relacje rodzinne powinny być oparte na wzajemnej miłości, szacunku, zaufaniu i lojalności. Analizując własną rodzinę, warto zwrócić uwagę nie tylko na to, co mówili do nas rodzice, ale również na to, co przekazywali nieświadomie – swoimi postawami, przekonaniami i działaniami. Ponieważ to, czego nauczyliśmy się od nich o związkach, o małżeństwie, o tym, co to znaczy być razem, ma później kolosalne znaczenie dla naszych relacji z innymi. Istotne jest również, czego nauczyliśmy się od nich o nas samych.

 

2. Traumatyczne doświadczenia

 

Gdy myślimy o trudnych doświadczeniach z dzieciństwa, najczęściej od razu przychodzą nam do głowy przykłady rodzin z problemem alkoholowym lub narkotykowym, rozwodem, agresją, przemocą fizyczną lub psychiczną. Jednak dla dziecka traumatycznym doświadczeniem może być nikotynizm lub pracoholizm rodziców, dłuższa rozłąka (np. wyjazd zarobkowy za granicę), brak emocjonalnej więzi między rodzicami lub pomiędzy rodzicem a dzieckiem. Dla małego człowieka traumatycznym przeżyciem może być również zwracanie na nie uwagi tylko przy okazji nakarmienia go lub sprawdzenia, czy wykonało powierzone zadania, jak również stawianie wygórowanych wymagań i ciągła krytyka, gdy ich nie spełnia.

Wszystkie te doświadczenia łączy to, że rodzice byli dla dziecka na różne sposoby niedostępni emocjonalnie i raniący. Dziecko bez wsparcia ze strony dorosłych nie jest w stanie samodzielnie sobie poradzić z sytuacją i z uczuciami, które się w nim pojawiają: bezsilnością, wściekłością, poczuciem opuszczenia, rozpaczą. Jest w tym i z tym kompletnie samo. Czasem chaos panujący w rodzinie jest tak wielki, że już, jako dorośli nie wiemy, co jest normalne, a to bezpośrednio przekłada się na nasze życie i relacje.

 

3. Brak dobrych wzorców w rodzinie

 

Trudne relacje rodzinneKlimat emocjonalny i atmosfera, w której się wychowywaliśmy, mają ogromne znaczenie. Czy obserwowaliśmy rodziców kochających się, obdarzających się czułością i zaufaniem, czy wiecznie walczących ze sobą? Rozwiązujących konflikty czy unikających konfrontacji i udających, że nic się nie dzieje? Przebaczających czy milczących? Żyjących razem czy tak naprawdę osobno? Pamiętamy dom rodzinny pełen ciepła i troski o innych czy raczej chaos, niepokój i brak poczucia bezpieczeństwa? To, jak się układały relacje między rodzicami, ma ogromne znaczenie, ponieważ jest to wzór, na którym uczymy się, co to znaczy kochać, ufać, przebaczać i być blisko.

 

Jeśli nie mamy dobrych wzorców, to bez świadomości sytuacji, w której się znajdujemy i przepracowania traum wręcz automatycznie odtwarzamy te, które znamy. I tak powielamy brak więzi, chłód emocjonalny i zamykanie się w sobie, gdy jest trudno. Żyjemy wtedy razem, ale tak naprawdę osobno. I nawet jeśli świadomie tego nie chcemy, bardzo trudno jest nam po prostu zrobić inaczej.

Carl Gustaw Jung powiedział: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało twoim życiem, a ty będziesz to nazywał przeznaczeniem”. I miał rację – to nie przypadek rządzi naszymi wyborami i sposobem, w jak tworzymy nasze związki. Historia życia ukształtowała w nas pewne schematy – jeśli ich sobie nie uświadomimy i nie przepracujemy, mogą powielać się bez końca w kolejnych relacjach.

 

4. Psychologiczne mechanizmy obronne

 

Gdy dziecko przeżywa emocje, z którymi nie umie sobie poradzić i nie ma przy tym wsparcia osoby dorosłej, rozwija mechanizmy, które umożliwiają mu przetrwanie tej trudnej sytuacji i uniknięcie emocjonalnego cierpienia. Może np. zniekształcać postrzeganą rzeczywistość lub swoje uczucia, aby nie były tak straszne jak te prawdziwe. Może wchodzić w swój wewnętrzny świat i odcinając się od innych ludzi i reszty rzeczywistości. Może próbować wszystko kontrolować lub robić się nadmiernie bezradne, aby zwrócić na siebie uwagę. Tłumić uczucia i dążyć do całkowitej niezależności od innych lub nieświadomie uzależniać się od ludzi. Każdy z nas radził sobie z trudnymi życiowymi sytuacjami najlepiej jak umiał. W dzieciństwie często mechanizmy te spełniały swoją rolę – chroniły przed bólem.

Niestety w dorosłym życiu, choć nie musimy już codziennie uciekać przed traumatycznymi sytuacjami rodzinnymi, sposoby radzenia sobie z trudnymi uczuciami pozostają niezmienione. Często są one jednym z czynników utrudniających nam tworzenie dojrzałych i bliskich więzi, np. ciężko budować wspólnotę w związku, gdy jedna osoba dąży do niezależności lub podkreśla ją na każdym kroku. Niełatwo jest zbliżyć się do kogoś, kto boi się bliskości i robi wszystko, by jej uniknąć. Trudno stawiać zdrowe granice, gdy nie mamy pojęcia, gdzie one są.

 

5. Błędne koła myśli–uczuć-zachowań

 

Mając za sobą trudne doświadczenia i znając ból, jaki tym sytuacjom towarzyszył, robimy wszystko, aby nie dopuścić do powtórki. Niestety, czasem prowadzi nas to do jeszcze większego cierpienia. Nasze myśli i emocje wpływają na siebie nawzajem oraz na nasze zachowania, a te znowu wpływają na myśli i emocje, co może doprowadzić do samonapędzającego się koła myśli–uczuć-zachowań.

Zilustruję to przykładem. Rodzice Katarzyny rozwiedli się, gdy była jeszcze dzieckiem. Tata wyprowadził się z domu i później nie bardzo interesował się losem córki. Katarzyna jako dziecko marzyła, że kiedyś będzie miała swoją rodzinę, w której wszyscy będą się kochać. Poznaje Karola. Katarzyna myśli: „jeśli mu się nie spodobam, odrzuci mnie” ->przeżywa emocje: lęk, napięcie, stres -> kontroluje to, co mówi i jak się zachowuje, przez co za mało otwiera się przed partnerem, ponieważ eliminuje fragmenty, które uważa za niekorzystne dla niej, bo… -> myśli: „jeśli mu się nie spodobam, odrzuci mnie”. Katarzyna tkwi w swoim błędnym kole myśli – uczuć – zachowań, przez co nie daje się poznać, a tym samym wycofuje się z relacji. Najprawdopodobniej Karol będzie interpretował to tak, że ona nie jest nim zainteresowana, skoro nie chce dać się poznać.

Z błędnego koła bardzo trudno jest wyjść samodzielnie. Często też borykamy się nie z jednym, a z całą siecią błędnych kół, które wzajemnie na siebie wpływają. Zauważenie ich i nazwanie poszczególnych kół i etapów jest tylko pierwszym krokiem. Trzeba jeszcze znaleźć drogę wyjścia i bacznie się obserwować, aby rozpoznać, kiedy znowu postępujemy tak samo. Niezbędne jest też przepracowanie przyczyny, np. u Katarzyny jednym z powodów jej lęku i niepewności w relacjach z mężczyznami może być poczucie odrzucenia i zranienia przez ojca. Boimy się zbliżyć, bo boimy się bólu. Tu nie pomoże powiedzenie sobie: „ok, od jutra się nie boję”.

 

6. Pustka wewnętrzna

 

Pustka emocjonalna, wewnętrzna, w sercuPoczucie pustki może pojawiać się u każdego i wynikać z różnych sytuacji życiowych, jak np. po rozstanie czy utrata kogoś bliskiego. Mówimy wtedy o pustce w sercu. Natomiast część z nas poczucia pustki doświadcza niezależnie od okoliczności. Może to być konsekwencja niedojrzałej tożsamości, obojętności wobec siebie i świata, pustki emocjonalnej lub duchowej, długotrwałej samotności lub poczucia, że życie jest szare i pozbawione sensu. Jej doznawanie i odczuwanie jest tak przykre, że robimy wszystko, aby się z nią nie mierzyć, nie odczuwać. Wtedy ona determinuje nasze zachowania, np. żyjemy w pędzie, pracujemy kilkanaście godzin na dobę, wchodzimy w różne uzależnienia (np. od pracy) lub usilnie poszukujemy związku z drugą osobą – wszystko po to, aby naszą wewnętrzną pustkę zagłuszyć lub czymś/kimś wypełnić (uzależnienie od „miłości”).

Niestety związek, który powstanie z takiej motywacji, bez miłości, musi skończyć się porażką lub życiem razem, ale obok siebie.

Przyznawanie się do swojej pustki nie jest łatwe, szczególnie w czasach, w których tak bardzo ceniona jest zaradność, efektywność i „pozytywne nastawienie”. Uciekają od niej nie tylko pojedynczy ludzie, ale wręcz cała kultura nastawiona na „mieć, wyglądać i budować fasadę”. Być może dzieje się tak też dlatego, że trudno ją zdefiniować i nazwać. Warto jednak się z nią zmierzyć i rozwijać się, aby doświadczać życia jako barwnego i wypełnionego sensem.

 

7. Niskie poczucie własnej wartości

 

Niejeden człowiek obawia się oceny oraz bycia odrzuconym przez innych. Niestety sami siebie również surowo oceniamy i w konsekwencji odrzucamy. W głębi serca nie wierzymy, że możemy być kochani. I choć korzenie tego stanu mogą wynikać z historii życia, dziś, jako dorośli ludzie, możemy przejąć odpowiedzialność i popracować nad swoją samooceną i postrzeganiem siebie, a także spróbować siebie samych prawdziwie zaakceptować i pokochać. Nie mam na myśli egoizmu (nawet tego „pozytywnego”) ani narcyzmu, bo jest to przeciwieństwo miłości. Ale zdrowe i naturalne poczucie: jestem wartościową osobą. Nie bardziej lub mniej wartościową niż inni. Mam prawo żyć, kochać i pracować, tak jak inni ludzie.

Bez poczucia, że potrafię kochać i zasługuję, by być kochanym, trudno jest dawać i przyjmować miłość. Jeśli nie mamy w sobie wiary, że ktoś może nas pokochać, bo zasługujemy na miłość, to wcześniej czy później będziemy wobec drugiej osoby nieufni i podejrzliwi. Wyczuleni, a nawet przewrażliwieni na najmniejsze symptomy wskazujące, że druga osoba zaczyna się od nas oddalać. Każdy znak będziemy interpretować jako odrzucenie.

 

8. Niedojrzałość emocjonalna

 

Nasz wiek i wygląd, a nawet status małżeński czy rodzicielski nie zawsze idą w parze z dojrzałością emocjonalną. Możemy być dorośli, a czuć, postrzegać świat i zachowywać się jak mała dziewczynka czy mały chłopiec, zwany czasami Piotrusiem Panem.

Jeśli jesteśmy niedojrzali, działamy raczej pod wpływem impulsu, emocji, spontanicznie i infantylnie niż w wyniku refleksji i świadomej decyzji. Przykładem mogą być zachowania agresywne, paniczny lęk czy spontaniczny seks z nowo poznanym partnerem/partnerką. Dorosłe dziewczynki lub dorośli chłopcy bardziej chcą być kochani niż kochać drugą osobę. Inni ludzie potrzebni są im raczej do zaspokajania egoistycznych celów, otaczania opieką, emocjonalnego wsparcia (od czego łatwo się uzależniają) niż do autentycznego kontaktu i wzajemnej pomocy. Ich relacje są raczej luźne i powierzchowne niż bliskie i pełne zaangażowania.

Osoby niedojrzałe chodzą z głową w chmurach, trudno na nie liczyć, a ich obraz siebie jest uzależniony od opinii i nastroju innych ludzi. Są przewrażliwione na swoim punkcie, często reagują nieadekwatnie do sytuacji, kłamią, manipulują, mają pretensję, wciąż coś (lub ktoś) im nie pasuje, a za swoje niepowodzenia obwiniają innych. Ich postrzeganie sytuacji jest zawężone do własnych emocji i opinii na temat sytuacji, są przekonane o ich słuszności i własnej wyjątkowości lub krzywdzie, z trudnością przyjmują punkt widzenia drugiej osoby. Czasem są zbyt pewne siebie i ponadprzeciętnie wytrwałe w realizacji swoich celów, przy czym pozostają wycofane z kontaktów z innymi. To nie ułatwia bycia z nimi w relacji i budowania związku, wspólnoty i porozumienia.

 

9. Trudności ze stawianiem granic i asertywnością

 

Chaos, który powstaje, gdy nie umiemy stawiać granic, niejednego może zmęczyć. Gdy ktoś przekracza nasze granice, a my świadomie lub pod presją zgadzamy się na coś, czego tak naprawdę nie chcemy, kończy się to wściekłością, rozczarowaniem, a czasem i chęcią odegrania się. Gdy my przekraczamy granice innych, zachowując się agresywnie, krzycząc, manipulując kimś, aby uzyskać to, na czym nam zależy, odsuwamy od siebie ludzi. Gdy tylko zorientujemy się, jak bardzo kogoś zraniliśmy, lądujemy z poczuciem winy, wstydem lub bronimy się, obwiniając za nasze zachowanie innych. I awantura gotowa.

Tak naprawdę żadna z tych postaw nie buduje bliskości, a sprawia, że na dłuższą metę nawet bardzo związane ze sobą osoby emocjonalnie oddalają się od siebie, zaczynają się unikać i odczuwają bezradność, bo często nie umieją sobie z taką sytuacją poradzić. 
Ćwicz swoją asertywność! Przeczytaj artykuł i zrób ćwiczenie, kliknij tutaj>>

 

10. Technologia

 

Wpływ internetu na relacje międzyludzkieW moim poczuciu technologia istotnie wpływa na to, jak budujemy relacje. Spędzamy coraz mniej czasu razem – wieczór na Skypie czy na Facebooku to nie to samo, co wieczór ze znajomymi, z którymi możemy sobie spojrzeć w oczy, usłyszeć swój głos i poczuć, że jesteśmy dla siebie, przeżyć coś razem. Co innego przeczytać: „hej, co u Ciebie słychać?”, a co innego usłyszeć i zobaczyć zainteresowanie czy troskę w oczach drugiej osoby. To nie są te same doświadczenia, a to one kształtują jakość naszych relacji. Im rzadziej ze sobą przebywamy, im mniej przeżywamy wspólnych chwil, tym jesteśmy od siebie bardziej oddaleni emocjonalnie.

A kiedy jesteśmy już razem, to jedzenie kolacji, podczas której każdy patrzy w swój smartfon, jest zupełnie innym doświadczeniem niż chwile, w których patrzymy na siebie, rozmawiamy, dzielimy się sobą z innymi i słuchamy o ich doświadczeniach drugiej osoby. Jesteśmy razem.

To oczywiście nie oznacza, że technologia jest zła. Tylko bądźmy uważni i korzystajmy z niej z głową. Bo ona może pomagać, ale używana w nadmiarze lub nie wtedy, gdy trzeba, potrafi rujnować relacje.

 

11. Przepracowanie

 

Jeśli przez dłuższy okres pracujemy po 10–12 godzin na dobę, nasza relacja schodzi na dalszy plan. Po pierwsze dlatego, że mało czasu zostaje, aby spędzić go wspólnie, a po drugie jesteśmy wtedy przemęczeni i wciąż w trybie „zadaniowym”. Wtedy, choć fizycznie przebywamy na spotkaniu, rozmawiamy, odpowiadamy z sensem na pytania, część nas jest pochłonięta myślami o zalegających sprawach, więc jakby nieobecna tu i teraz, na spotkaniu. W głowie przerabiamy niedokończone zadania, planujemy kolejny dzień, podejmujemy decyzje, ustalamy, od czego zacząć jutro, aby jak najszybciej wyrobić się z masą wyzwań, które mamy w pamięci. Trudno nam wtedy po prostu być. A to właśnie bycia razem, emocjonalnej przestrzeni i dostępności oraz intymności potrzebujemy, aby czuć się z drugą osobą dobrze i blisko.

 

12. Źle pojęta miłość

 

Na koniec ważny punkt, być może najważniejszy. Wiele osób nie wie, co to jest miłość. Mylimy ją z uczuciami, stanem zakochania, euforii, „haju emocjonalnego”, miłością romantyczną, motylkami w brzuchu, tzw. chemią czy miłością fizyczną, czyli seksem. Nieprawdziwe mamy też założenia dotyczące miłości i związków, np. „miłość jest ślepa, ale jeśli jest prawdziwa to będzie trwała wiecznie”, „wystarczy tylko spotkać tę właściwą osobę, moją drugą połówkę jabłka, a później już samo się ułoży” lub „jeśli on/ona kocha, to powinna się domyśleć” itd.

Nie wiemy, czym jest miłość, ale uważamy, że wiemy i kierując się błędnymi przekonaniami oraz nieprawdziwą wiedzą na temat związków i miłości, popadamy w kłopoty i toksyczne związki. Tkwimy w relacjach z osobami, z którymi jesteśmy nieszczęśliwi, „kochamy za bardzo”, uzależniamy się od drugiej osoby i nazywamy to miłością, gubimy się, cierpimy i często nie wiemy, jak z tego wybrnąć. Niestety bez rozwijania się i uczenia, czym miłość jest, a czym nie jest, trudno odróżnić prawdę od fikcji. Wtedy z dużym prawdopodobieństwem wejdziemy ponownie w kolejny, trudny dla nas i być może również dla naszego partnera/partnerki związek.

 

 

Oczywiście ta lista nie wyczerpuje przyczyn wszystkich trudności, jakie napotykamy w związkach. Każdy z nas jest inny i różnie przeżywamy problemy.
A Ty? Czy wśród tych 12 punktów odnalazłeś/łaś źródło swoich trudności? Czy któryś z nich był dla Ciebie zaskakujący? A może brakuje na liście tej, która Tobie szczególnie utrudnia nawiązanie relacji lub stworzenie stałego związku? Podziel się w komentarzu: co Tobie utrudnia budowanie relacji?

 

7 filarów udanego związku dla osób z trudnościami w relacjach i kochających za bardzoA jeśli chcesz przyjrzeć się bliżej swoim problemom w budowaniu relacji oraz przepracować trudności, jakich doświadczasz w związku, zapraszam Cię na indywidualną konsultację z psychologiem, psychoterapeutą (w gabinecie w Warszawie lub przez Internet za pomocą komunikatora Skype), możesz też zgłosić się do udziału w grupie terapeutycznej dla osób z trudnościami w relacjach i „kochających za bardzo” (trwają zapisy!). Zapraszamy.

Stronę odwiedzono poprzez m.in. poniższe frazy kluczowe:

  • 7 filarów kinga
  • emocje lista
  • emocji
  • lista emoji
  • kocham go - obrazy

Tags: , , , , , , , , ,

2 Komentarzy dla "Dlaczego tak nam trudno budować bliskie relacje?"

  1. Bagira pisze:

    Dziękuję za ten artykuł!
    Niedojrzałość emocjonalna to w mojej ocenie źródło wielu przykrych wydarzeń w życiu moim i najbliższych. Ponadto pkt. 12 do mnie trafił – nikt o tym nie mówi, nie ma wzorców, posługujemy się jakimiś iluzorycznymi przekonaniami na temat powodzenia w związku, tymczasem zależy ono przede wszystkim od postawy partnerów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powiadom mnie o odpowiedziach, bez zostawienia komentarza

Life Coaching. Psychologia. Psychoterapia. Rozwój. Wszelkie prawa zastrzeżone © 2009-2017 Kinga Ślużyńska